Pamiętacie wstrząsającą historię sprzed dwóch lat, kiedy trójka 16-latków zakatowała podczas koncertu w Sosnowcu 28-letniego Marcina Mizię? Wracamy do sprawy, bo sąd wydał wyrok na mordercach i nie można obok tego przejść obojętnie.

Marcin Mizia był funkcjonariuszem Zakładu Karnego w Jastrzębiu-Zdroju. Jego pasją była piłka nożna. Grał w kilku klubach, w tym w Gwarku Ornontowice. Na początku czerwca 2024 razem z dziewczyną wybrali się na Dni Sosnowca, plenerową imprezę z koncertami. Tam zaatakowało go trzech 16-latków. Byli bardzo agresywni. Powalili go na ziemię i kopali. Widziało to sporo ludzi, ale ze strachu nikt nie zareagował. Marcin trafił w krytycznym stanie do szpitala, gdzie zmarł.
Policja szybko ujęła Wiktora, Dominika i Jakuba, bo tak się nazywali młodociani mordercy. Wszyscy byli pijani, a dwaj nafaszerowani anabolikami. Jeden z nich zdążył jeszcze pochwalić się swoim czynem w mediach społecznościowych.
Podczas procesu nie wykazywali skruchy i nawet nie przeprosili rodziców zabitego
Teraz sąd rodzinny w Sosnowcu wydał wyrok. Od początku procesu olbrzymie wątpliwości budziła sama kwalifikacja czynu. Zwyrodnialcy nie byli sądzeni za morderstwo, ale za pobicie ze skutkiem śmiertelnym. Sędziowie z Sosnowca uznali, że - jak to na festynie - doszło do bójki, a Marcin Mizia nieszczęśliwie się przewrócił i umarł. Cała trójka została „skazana” na trzy lata pobytu w domu poprawczym. Wyjdą w wieku 21 lat. Będą silniejsi i jeszcze bardziej zdeprawowani, bo przecież takie placówki tylko w teorii pełnią zadania resocjalizacyjne. W praktyce młodzi bandyci mają tam okazję do wymiany przestępczych doświadczeń.
Jest to temat na szerszą dyskusję. To prawda, że w polskim wymiarze sprawiedliwości dopiero 17-latków można sądzić jak dorosłych. Od tej reguły są jednak odstępstwa. Za najpoważniejsze przestępstwa, jak morderstwo, brutalny gwałt albo napad z bronią, można pociągać do odpowiedzialności już 15-latków.
Sędziowie z Sosnowca postanowili jednak nie karać, ale niańczyć bezwzględnych bandytów
Anglia pod wieloma względami jest krajem źle funkcjonującym, ale niektóre rozwiązania mają dobre. Odpowiedzialność karna zaczyna się tam od 10 roku życia. Anglicy mają powiedzenie: „Jak umiał zabić, to musi umieć i siedzieć”. Wsadzają do więzienia i nie patrzą na wiek. Była nawet historia dwóch 11-latków, którzy zabili małe dziecko, ewidentnie z rozeznaniem, i dostali dożywocie z prawem do wcześniejszego zwolnienia po 9 latach.
Gdyby kaci Marcina Mizi dopuścili się zbrodni w Anglii na długie lata trafiliby za kratki. Na ich szczęście mieszkają w Polsce, a nasz tolerancyjny wymiar sprawiedliwości zrobił wszystko, aby nie odczuli konsekwencji swojego czynu. Sędziom z Sosnowca życzymy, aby na swojej życiowej drodze nigdy nie trafili na Dominika, Wiktora albo Jakuba. Za trzy lata chłopaki wyjdą na wolność i będzie ich rozpierała energia...
Materiał opublikowany we współpracy z "Naszą Gazetą"






