Koniec kryminalnego rajdu po kraju. 32-latek wpadł w Bytomiu z narkotykami i natychmiast opuścił Polskę. Jednak czy deportacja bez kary jest właściwa, czy tylko umożliwia przestępcy ucieczkę od odpowiedzialności?

Seryjny przestępca, który od dłuższego czasu drwił sobie z polskiego prawa w różnych zakątkach kraju, zakończył swoją przestępczą passę w Bytomiu. Podczas rutynowego patrolu policji uwagę bytomskich funkcjonariuszy przykuło podejrzane zachowanie 32-letniego obywatela Ukrainy.
Rutynowa kontrola osobista nie tylko ujawniła przy nim twarde narkotyki, ale uruchomiła lawinę, która doprowadziła do jego szybkiej deportacji z terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.
Zdradziły go nerwy na Zabrzańskiej
Wszystko zaczęło się w połowie września, gdy patrol przemierzał ulicę Zabrzańską w Bytomiu, monitorując bezpieczeństwo w tej części miasta. W pewnym momencie wzrok mundurowych padł na młodego mężczyznę, który na widok zbliżających się służb zaczął wykonywać chaotyczne i nerwowe ruchy.
Intuicja nie zawiodła kontrolujących, ponieważ chwile później przy legitymowanym 32-latku znaleziono podejrzaną substancję. Wstępne testy chemiczne potwierdziły, że była to silnie uzależniająca metamfetamina, co automatycznie stało się powodem do jego natychmiastowego zatrzymania.
Mężczyzna spędził noc w celi, jednak prawdziwe kłopoty miały dopiero nadejść wraz ze szczegółową weryfikacją jego tożsamości. Detektywi z lokalnego komisariatu szybko odkryli, że nie mają do czynienia z przypadkowym posiadaczem nielegalnych środków.
Kryminalna kartoteka od morza do Tatr
Analiza bazy danych oraz kontrola legalności pobytu obcokrajowca ujawniły zatrważającą prawdę o jego przestępczym życiu w Polsce. Okazało się, że zatrzymany od dłuższego czasu krążył po kraju, zostawiając za sobą ślady w postaci licznych kradzieży oraz oszustw, a tekże innych poważnych wykroczeń.

Lokalny komendant uznał, że mężczyzna stanowi realne i bezpośrednie zagrożenie dla porządku publicznego oraz zdrowia obywateli. W związku z rażącym łamaniem prawa w tak wielu miejscach, uruchomiono procedury zmierzające do usunięcia go z granic państwa.
Sprawą błyskawicznie zajęli się funkcjonariusze Straży Granicznej z Rudy Śląskiej, którzy przejęli zatrzymanego dwa dni po wpadce w Bytomiu. Po dokładnym przeanalizowaniu zgromadzonych dowodów, zapadła jedyna słuszna decyzja o przymusowym odesłaniu Ukraińca do jego ojczyzny.
Granica zamknięta na lata, ale...
Mężczyzna został przetransportowany pod eskortą prosto na przejście graniczne, gdzie formalnie przekazano go tamtejszym służbom. Chcielibyśmy wierzyć, że ta niebezpieczna osoba została skutecznie odizolowana od naszego społeczeństwa, ale należy tu zaznaczyć, że wjazdy do Polski pod różnymi tożsamościami nie są niestety niemożliwe.
Nałożony na 32-latka pięcioletni zakaz ponownego wjazdu do strefy Schengen ma gwarantować, że nie pojawi się on szybko na ulicach polskich miast. Ale czy rzeczywiście gwarantuje? I czy deportacja, po wyrządzeniu w Polsce szkód, bez żadnego zadośćuczynienia dla społeczeństwa, choćby w formie wysokiej grzywny, cokolwiek daje? Przestępca swoje tu już nakradł. Co mu przeszkodzi wrócić tu pod innym nazwiskiem po więcej?






