Można przetrzeć oczy ze zdumienia na widok nietypowej konstrukcji w samym centrum Katowic. Na placu przed dworcem kolejowym i Galerią Katowicką otwarto plenerowe, letnie... lodowisko. Czy ten pomysł sąsiedniej Galerii ma rację bytu latem? A może jest to realna ulga dla zmęczonych upałami przechodniów?

Czy jest to prawdziwy lód?
Wszystko na to wygląda, bo złudzenie typowego lodowiska jest idealne, ale... nie. Prawdziwy lód nie wytrzymałby letnich temperatur, dlatego wykorzystano specjalne, syntetyczne podłoże, które pozwala na ślizgi bez względu na temperaturę powietrza. Jednak, co ciekawe, do jazdy można użyć typowych zimowych łyżew. Pierwsi śmiałkowie zauważają jednak, że jazda po plastiku wymaga zupełnie innej techniki niż na naturalnym lodzie.
Obiekt ma działać tylko do połowy sierpnia, co rodzi pytania o sens tak krótkiej inwestycji. Organizatorzy przekonują jednak, że to idealny sposób na ożywienie betonowej przestrzeni wokół dworca kolejowego latem. Czas pokaże, czy katowiczanie chętnie zamienią letnie klapki na sztywne, łyżwiarskie buty.
Darmowe, ale z haczykiem
W teorii lodowisko jest zupełnie darmowe, ale nie dla każdego z zewnątrz. System opłat, który został ściśle powiązany z konsumpcją. Przywilej darmowego wstępu przysługuje wyłącznie osobom legitymującym się paragonem za zakupy w Galerii na kwotę minimum 20 złotych z bieżącego dnia. W ten sposób darmowa rozrywka staje się magnesem, który ma zmusić odwiedzających do zostawienia pieniędzy w sklepach Galerii.
Dla osób, które nie planują zakupów, jednorazowy bilet wstępu kosztuje 10 złotych. Do tego doliczyć trzeba identyczną kwotę za wypożyczenie pary łyżew, jeśli nie posiada się własnego sprzętu. W praktyce dla czteroosobowej rodziny bez paragonu wyjście staje się już zauważalnym wydatkiem.

Inne ograniczenia
Plac dworcowy nie należy do największych, zatem i lodowisko nie grzeszy rozmiarem. Ze ślizgawki może więc korzystać jednocześnie zaledwie 24 osób, a czas jednej sesji ograniczono w regulaminie do maksymalnie 60 minut. W pogodne dni przed wejściem należy się więc liczyć z kolejkami. Organizatorzy narzucili też surowe zasady bezpieczeństwa, w tym bezwzględny zakaz jazdy pod prąd czy wnoszenia napojów na taflę.
Zimowe ślizgawki na katowickim Rynku podczas Jarmarku Bożonarodzeniowego cieszą się wielką popularnością. A czy letnia ślizgawka wpisze się w krajobraz Katowic na stałe? Czy może pozostanie jedynie jednorazowym eksperymentem? Przekonamy się niebawem.






