Mieszkańcy jednego z bloków przy ul. Sikorskiego w Siemianowicach Śląskich natrafili na uciążliwy problem, który odbiera im spokojny sen. Jak poinformowała TVP3 Katowice, pluskwy pojawiły się początkowo w jednym z mieszkań, a z czasem zaczęły rozprzestrzeniać się po kolejnych lokalach.

Według relacji zrozpaczonych lokatorów jednego z siemianowickich osiedli owady można spotkać już nie tylko w mieszkaniach, ale także na klatkach schodowych, a nawet na elewacji budynku.
Mieszkańcy twierdzą, że sprawa była wielokrotnie zgłaszana odpowiednim służbom i zarządcy nieruchomości. Część osób przyznaje, że od miesięcy żyje w ciągłym stresie, regularnie sprawdzając łóżka, meble i ściany. Jak pokazuje telewizyjny materiał, frustracja lokatorów rośnie, bo problem nie znika mimo podejmowanych działań.
Jedno mieszkanie mogło uruchomić lawinę
Z ustaleń przedstawionych przez reporterów TVP3 Katowice wynika, że źródłem problemu było jedno z mieszkań w budynku. Lokal jest własnościowy, jednak przebywa w nim osoba, która nie jest właścicielem. Samo mieszkanie zostało już poddane dezynsekcji, ale nadal wymaga dokładnego sprzątania i uporządkowania.
Lokatorzy obawiają się jednak, że to zdecydowanie za mało. Pluskwy bardzo łatwo przemieszczają się między mieszkaniami przez szczeliny w ścianach, piony instalacyjne, przewody wentylacyjne czy korytarze. W budynkach wielorodzinnych skuteczna walka z nimi zwykle wymaga jednoczesnych działań w wielu lokalach, bo pozostawienie choć jednego ogniska sprawia, że problem szybko wraca.
Owady nie przenoszą chorób, ale potrafią zamienić życie w koszmar
Specjaliści podkreślają, że pluskwy domowe nie są uznawane za wektory chorób zakaźnych. Ich ukąszenia powodują jednak swędzące zmiany skórne, które u części osób wywołują silne reakcje alergiczne, a rozdrapywane rany mogą prowadzić do wtórnych zakażeń bakteryjnych. Równie dotkliwe bywają skutki psychiczne – przewlekły stres, bezsenność i lęk przed kolejnymi ukąszeniami.
Nieprzypadkowo pluskwy stały się dziś jednym z największych problemów w budynkach wielorodzinnych, hotelach czy akademikach. Owady potrafią przez wiele miesięcy ukrywać się w szczelinach mebli, listew przypodłogowych, materacach i tapicerce, a dorosłe osobniki są w stanie przetrwać długi czas bez pożywienia. To sprawia, że ich całkowite usunięcie wymaga zwykle kilku rozległych i kosztownych zabiegów wykonywanych przez wyspecjalizowane firmy.
Mieszkańcy czekają na zdecydowane działania
Lokatorzy z ulicy Sikorskiego nie ukrywają, że najbardziej zależy im na odzyskaniu poczucia bezpieczeństwa we własnych mieszkaniach. Ich zdaniem potrzebna jest skoordynowana akcja obejmująca cały budynek oraz współpraca wszystkich mieszkańców, zarządcy i odpowiednich instytucji. Bez takiego podejścia, jak wskazują eksperci zajmujący się dezynsekcją, nawet kosztowne zabiegi mogą przynieść jedynie krótkotrwały efekt, a pluskwy po pewnym czasie znów pojawią się w tych samych mieszkaniach.






