Nie wszystko, co wydarzyło się na Górnym Śląsku po wojnie, trafiło do podręczników. Część historii przetrwała przede wszystkim w rodzinnych opowieściach, starych dokumentach, fotografiach i wspomnieniach – teraz organizatorzy konkursu „Dawaj czasy!” chcą, by mieszkańcy regionu spróbowali je odnaleźć i zachować.

Historia zapisana w rodzinnych albumach
Tegoroczna edycja ogólnopolskiego konkursu edukacyjno-historycznego „Dawaj czasy! Armia Czerwona na ziemiach polskich 1945–1947” została poświęcona Górnemu Śląskowi. Organizatorzy chcą skupić się na rzeczywistych doświadczeniach mieszkańców regionu związanych z wkroczeniem i obecnością Armii Czerwonej w latach 1945–1947, a szczególnie na stratach poniesionych przez konkretne rodziny.
Nie chodzi więc o napisanie kolejnego szkolnego referatu. Uczestnicy mają sięgnąć do własnego otoczenia – porozmawiać z bliskimi, przejrzeć rodzinne dokumenty, fotografie i pamiątki, a następnie na ich podstawie odtworzyć historię konkretnej osoby lub rodziny.
Górny Śląsk z trudną kartą historii
Temat jest szczególnie istotny dla regionu, który w pierwszych miesiącach po zakończeniu wojny doświadczył represji, aresztowań, deportacji i wywózek do Związku Radzieckiego. Jednym z najbardziej dramatycznych wydarzeń tego okresu były deportacje Górnoślązaków do pracy przymusowej w ZSRR w 1945 roku – wydarzenie, którego pamięć przez lata funkcjonowała przede wszystkim w rodzinach.
Właśnie dlatego organizatorzy podkreślają znaczenie relacji świadków. Problem jest prosty: ludzi, którzy pamiętają tamte wydarzenia z własnego doświadczenia, jest coraz mniej, a wraz z nimi mogą bezpowrotnie zniknąć szczegóły, których nie znajdziemy w żadnym archiwum.
Co może być pracą konkursową?
Formuła konkursu jest szeroka. Uczestnicy mogą przygotować film, materiał audio, esej, reportaż albo opowiadanie, ale kluczowy pozostaje warunek: przedstawiona historia musi dotyczyć rzeczywistych i udokumentowanych strat związanych z działalnością Armii Czerwonej na Górnym Śląsku w latach 1945–1947.
To otwiera przestrzeń także dla osób, które nie mają doświadczenia w pracy historycznej. Czasem punktem wyjścia może być jedna fotografia, nazwisko zapisane w starym notesie, list, wojskowy dokument albo wspomnienie dziadka czy babci, które dotąd nigdy nie zostało dokładniej zbadane.
Konkurs dla młodych i dorosłych - 12 nagród po 2 tysiące złotych
Do udziału przewidziano dwie grupy: uczniów szkół ponadpodstawowych, którzy nie ukończyli 18 lat, oraz osoby pełnoletnie. Prace można nadsyłać od 1 września do 30 listopada 2026 roku, pocztą lub elektronicznie na adres kancelaria@instytutstratwojennych.pl.
Organizatorami są Instytut Strat Wojennych im. Jana Karskiego oraz Centrum Dokumentacji Deportacji Górnoślązaków do ZSRR w 1945 roku. Obie instytucje współpracują przy konkursie i chcą, aby zgromadzone w ten sposób materiały stały się częścią szerszego dokumentowania indywidualnych doświadczeń ludności cywilnej.
Komisja konkursowa wybierze 12 równorzędnie nagrodzonych prac. Każdy laureat otrzyma nagrodę o wartości 2 tys. zł, na którą składają się czytnik e-booków oraz plecak ewakuacyjny z wyposażeniem, a łączna pula nagród wynosi 24 tys. zł.

Najważniejsze może być to, czego nie ma w podręcznikach
Organizatorzy liczą przede wszystkim na historie, które przez dziesięciolecia pozostawały zamknięte w rodzinnych szufladach. Takie źródła mogą pokazać powojenny Górny Śląsk z perspektywy mieszkańców – ludzi, którzy znaleźli się w samym środku wydarzeń i często przez lata nie mieli przestrzeni, by o nich publicznie opowiadać.
To także wyścig z czasem. Ostatni świadkowie odchodzą, a wraz z nimi pamięć o szczegółach wydarzeń sprzed ponad 80 lat. Konkurs „Dawaj czasy!” jest więc nie tylko rywalizacją o nagrody, ale próbą odpowiedzi na pytanie, co z tej historii zostanie, jeśli teraz nie spróbujemy jej zapisać.
Być może najciekawsze historii nie znajdują się w archiwach, lecz w prywatnych domach mieszkańców Katowic, Chorzowa, Gliwic, Rudy Śląskiej czy innych miejscowości regionu. Teraz jest okazja, żeby je stamtąd wydobyć – zanim ostatni świadkowie nie będą już mogli opowiedzieć tego, czego nie zapisano na papierze.






