A w jakim? Wspaniałym - czystym, bezpiecznym, kulturalnym. Pomimo różnym skrajnościom, które rzucają się nam w oczy i o których żywo dyskutujemy, mianownik jest jeden - mieszkańcy Polski wytworzyli taką kulturę społeczną, w której dobrze się żyje.

Niepozorna relacja z powrotu do Polski podróżującego po świecie youtubera o pseudonimie Richie Bandana, dała widzom wiele ciekawych refleksji na temat różnic pomiędzy Polską a innymi krajami, szczególnie pomiędzy Ameryką Południową, z której właśnie wrócił. Dodatkową perspektywę wniosła Kolumbijka, z którą przyjechał, a dla której podróż za Ocean, była pierwszą stycznością z Europą i Polską.
W ten sposób dwójka podróżników trafiła w środku nocy na lotnisko pasażerskie w Pyrzowicach i do samych Katowic, gdzie poza noclegiem postanowili przespacerować się po centrum. Ich spostrzeżenia mogą być dla nas bardzo miłe, ale też pokazują jak wiele w naszym otoczeniu nie doceniamy i jak musimy się starać, by obecnej kultury życia nie stracić.
– To co się czuje tutaj w Polsce to jest coś pięknego. Tego nie doceniamy w jakim miejscu żyjemy. Jak spokojnym, bezpiecznym, ładnym, czystym. No, to jest cudowne w Polsce, naprawdę. Godzina 24:00, zero śmieci...
To odczucie u towarzyszącej mu Kolumbijki jest wręcz spotęgowane. Jest oczywiste, że każdy, patrząc z zewnątrz i pobieżnie, zobaczy wiele dobrych cech, bo po prostu nie ma jeszcze szansy odczuć tych złych. I tak jednak może to nam wyraźnie uświadomić jak bardzo przesadzamy, często krytykując siebie samych i swoje otoczenie.
Richie Bandana nie należy do youtuberów najbardziej znanych, ale jego poszczególne filmy cieszą się dużą oglądalnością. Cechuje je pewien rodzaj naturalności, który nie zawsze można spotkać u innych podróżników. Ma on wyraźną łatwość w nawiązywaniu kontaktu z mieszkańcami odwiedzanych krajów, a z rozmów z nimi można dowiedzieć się sporo nie tylko o tamtejszej sytuacji społecznej, ale też życiu spotkanej grupy. Jego materiały są nieśpieszne i wciągające. Nie bez powodu relację z Katowic obejrzano aż 150 tysięcy razy pierwszego dnia publikacji.
Ta pierogarnia może zyskać popularność
Nocna randka obojga podróżników w jednym z barów dworca kolejowego w Katowicach dodała do relacji dodatkowego smaku - dosłownie. Przypadkowo widzowie otrzymali nietypową recenzję pierogów, uznawanych za sztandarowe, najbardziej polskie z polskich dań. Dla Kolumbijki były to zupełnie nowe doznania smakowe, czemu dała wyraźnie znać. A miała okazję spróbować różnych odmian - z grzybami, ze szpinakiem, z mięsem, z serem i oczywiście najpopularniejsze w polskiej kuchni pierogi ruskie (nie ma czegoś takiego jak "pierogi ukraińskie", zawsze warto to podkreślić - słowo ruskie pochodzi od Rusi, a nie Rosji).
Nietypowość tej filmowej recenzji kulinarnej polega na pewno na ekspresyjnej reakcji Kolumbijki na poszczególne smaki pierogów, która aż rzuca się w oczy. Dla wielu sympatyków kulinarnych treści w Internecie może to być, zaskakująca, ale na pewno miła odmiana od skwaszonych min niektórych polskich testerów kulinarnych. Żurek widocznie jej nie zasmakował, ale już sama ilość zjedzonych pierogów jest rekomendacją katowickiego dworca na kulinarnej mapie naszej Metropolii.






