W środowy wieczór ścisłe centrum Chorzowa zamieniło się w strefę zagrożenia. Czarny, gęsty dym błyskawicznie spowił okolicę, paraliżując ruch i wywołując strach wśród przechodniów.

Pożar wybuchł około godziny 19:00 w budynku zlokalizowanym u zbiegu ulic Kościuszki, Moniuszki i Katowickiej w Chorzowie. Ogień zajął gmach dawnego banku, który niedawno przeszedł gruntowny remont i miał zostać oddany do użytku jako nowoczesny apartamentowiec.
Na szczęście obiekt był jeszcze niezamieszkany, co uchroniło przed potencjalną tragedią ludzką. Sytuacja wyglądała jednak dramatycznie, ponieważ płomienie szybko przeniosły się na elewację oraz konstrukcję dachu.
Bitwa z żywiołem i toksyczny dym
Do walki z rozprzestrzeniającym się żywiołem rzucono potężne siły ratunkowe. Na miejscu pracowały aż 24 zastępy straży pożarnej z kilku miast, a ponad 60 ratowników przez wiele godzin próbowało opanować sytuację. Akcja gaśnicza wewnątrz dziedzińca i na dachu była niezwykle trudna z powodu składowanych tam materiałów budowlanych.
Toksyczna chmura dymu była ogromna i widzieli ją mieszkańcy miast oddalonych o wiele kilometrów. Prezydent Chorzowa Szymon Michałek oraz włodarz sąsiednich Świętochłowic Daniel Beger natychmiast wydali pilne apele do mieszkańców. Ludzi wezwano do szczelnego zamknięcia okien oraz bezwzględnego ograniczenia przebywania na wolnym powietrzu z powodu skażenia pyłami PM2,5 i PM10.
Co spowodowało pożar?
Choć oficjalne przyczyny katastrofy zbada dopiero powołany biegły z zakresu pożarnictwa, w kuluarach już wrze od spekulacji. Do opinii publicznej przedostały się niezwykle niepokojące, nieoficjalne doniesienia, jakoby w obiekcie mogło dojść do tak zwanego obejścia licznika energii. Taka prowizoryczna instalacja w starym murze przy dużym obciążeniu staje się bombą z opóźnionym zapłonem.
Jeśli te doniesienia się potwierdzą, będziemy mieli do czynienia ze skrajną nieodpowiedzialnością, która mogła kosztować życie wielu osób.

Ogień, a także jego gaszenie, poważnie uszkodziło odnowioną elewację oraz konstrukcję dachu remontowanego budynku. Służby techniczne oceniają teraz stan techniczny, by podjąć decyzję o możliwości odbudowy.






