Web Analytics
 Podróż w Metropolii

Powstanie wiadukt nad torami i... wysokim nasypem. Dlaczego?

Na długi czas zostanie zatrzymany cały ruch na najpopularniejszej trasie kolejowej w regionie, czyli Katowice-Gliwice. Powodem jest budowa wiaduktu nad torami położonymi na wysokim nasypie. Zastanawia czemu nie zdecydowano się drogi poprowadzić pod torami, w rozbieranym właśnie nasypie.
Powstanie wiadukt nad torami i... wysokim nasypem. Dlaczego?

Wielu mieszkańców może dziwić dlaczego dla nowej drogi w Rudzie Śląskiej budowany jest nad torami wielki wiadukt, zamiast wytyczyć pod nimi tunel - a w zasadzie przejazd, ponieważ nasyp kolejowy w tym miejscu jest naprawdę wysoki. Tym bardziej, że przy tej inwestycji nasyp i tak zostanie rozebrany, więc można by było wybudować mniejszy wiadukt kolejowy i to w linii obecnej wysokości torów.

Paraliż na kluczowej trasie kolejowej w Metropolii

Od poniedziałku, 13 lipca 2026 roku, pasażerów czeka prawdziwy wstrząs na torach. Całkowicie wstrzymany zostanie ruch pociągów między stacjami Ruda Chebzie a Zabrzem, czyli na absolutnie najpopularniejszej magistrali kolejowej w naszej Metropolii. Powodem trwającej aż do 30 lipca blokady jest ważna operacja budowlana w Rudzie Śląskiej. Wykonawca musi tam nowy, ogromny wiadukt drogowy bezpośrednio nad linią kolejową.

Nie bez powodu właśnie ten etap budowy trasy N-S w Rudzie Śląskiej wzbudza tak duże zainteresowanie. Linia KatowiceGliwice to kolejowy kręgosłup centralnej części województwa śląskiego, którym każdego dnia kursują pociągi regionalne, dalekobieżne oraz składy towarowe. Zarówno miasto, jak i PKP PLK zdecydowały się na całkowite zamknięcie linii przez 17 dni, aby wykonać wszystkie prace za jednym razem i jak najszybciej przywrócić ruch.

- Prosimy mieszkańców o wyrozumiałość, ponieważ przy tak dużej inwestycji nie da się uniknąć utrudnień. Przejście przez linię kolejową to jeden z bardziej skomplikowanych, ale również ciekawych technicznie punktów prac – mówi prezydent Rudy Śląskiej Michał Pierończyk.

Dla dziesiątek tysięcy mieszkańców miast Metropolii oznacza to drastyczną zmianę codziennych nawyków transportowych. Pociągi flagowej linii S1 zostaną skierowane na czasochłonny objazd przez Bytom, co wyraźnie wydłuży podróże wzdłuż centralnego pasa Metropolii. Z kolei pasażerowie z Rudy Śląskiej, Świętochłowic czy Zabrza zostaną skazani na przesiadki do autobusowej komunikacji zastępczej.

Tak wygląda budowa trasy N-S:
Wideo

Wiadukt nad nasypem, czyli inżynieryjne znaki zapytania

Najbardziej intrygującym elementem całego przedsięwzięcia są techniczne i logistyczne założenia tego projektu. Harmonogram prac zakłada bowiem, że wykonawca najpierw całkowicie rozbierze istniejący, wysoki nasyp kolejowy oraz tory, by wzmocnić podłoże i wsunąć w to miejsce prefabrykowaną konstrukcję wiaduktu. Dopiero po tym skomplikowanym manewrze nasyp oraz nawierzchnia torowa zostaną odtworzone od nowa. Cała operacja wymaga zaangażowania ciężkich maszyn i prowadzenia prac w trybie całodobowym.

Wielu mieszkańców i obserwatorów zadaje jednak inne pytanie. Skoro na czas prac i tak rozebrane zostaną oba tory oraz wysoki nasyp kolejowy, dlaczego nie wykorzystano tej okazji do poprowadzenia trasy N-S bez wysokiego wiaduktu, ale na poziomie terenu, pod torami. W takiej sytuacji tory kolejowe, które i tak trzeba odtworzyć, można by było poprowadzić górą na dokładnie tej samej wysokości co obecnie. Czy nie byłoby tak prościej i taniej?

Tyle wynika z pobieżnej obserwacji, argumenty inżynieryjne mogą jednak zaskoczyć. Nie zawsze można przeprowadzić budowę w sposób, w jaki wydaje się intuicyjny. Argumenty za obraniem innego sposobu skrzyżowania obu szlaków przekonują, że nie tylko ukształtowanie terenu, ale też inne uwarunkowania oraz wymogi narzucone przez PKP PLK wymusiły właśnie poprowadzenie drogi N-S górą. Należy więc wziąć pod uwagę nie tylko geometrię nowo powstającej arterii drogowej, ale też m.in. warunki gruntowo-wodne, a także planowane inwestycje w przyszłości, np. tak, aby nie zakłócić możliwości rozbudowy tej właśnie lini kolejowej o więcej torów niż obecnie.

Dlatego właśnie, choć na pierwszy żyt oka rozwiązanie to wydaje się na opak z logiką, ostatecznie postawiono na wariant bezkolizyjnego przejścia trasy N-S tak długim i wysokim wiaduktem górą. Przez 17 dni prace będą prowadzone nieprzerwanie – przez całą dobę, siedem dni w tygodniu. Takie rozwiązanie ma ograniczyć czas zamknięcia jednej z najważniejszych linii kolejowych w województwie.

Ilustracja artykułu

Dlaczego Ruda Śląska tak bardzo potrzebuje trasy N-S?

Mimo potężnych utrudnień na kolei, nikt w regionie nie kwestionuje ogromnego znaczenia samej budowy trasy N-S. Ta nowoczesna arteria, powstająca konsekwentnie od lat kolejnymi etapami, staje się niemal wewnętrzną rudzką autostradą.

Dla Rudy Śląskiej ta inwestycja ma jednak wymiar o wiele głębszy niż tylko sprawne przepuszczanie tranzytu - nie jest tylko obwodnicą, ale też łączy dzielnice. Miasto to od zawsze boryka się ze specyficznym, wyjątkowo rozproszonym układem urbanistycznym, będącym efektem zjednoczenia wielu niezależnych miejscowości. Obecne dzielnice długo funkcjonowały jak osobne gminy, pooddzielane od siebie terenami przemysłowymi i rolnymi, co jest nadal wyraźnie dostrzegane. Trasa N-S staje się dla Rudy Śląskiej komunikacyjnym kręgosłupem, który fizycznie zintegruje te odmienne dzielnice w jedną, spójną i nowoczesną całość miejską.

Dzięki nowej drodze Ruda Śląska przestaje być archipelagiem odizolowanych dzielnic, a zyskuje dynamiczne centrum komunikacyjne i nowe tereny inwestycyjne. Skrócenie czasu przejazdu pomiędzy północą a południem miasta diametralnie poprawi jakość życia lokalnej społeczności i zintegruje w końcu miasto jeden organizm.

Czym dla Metropolii jest trasa N-S

Również dla całej Metropolii trasa ta stanowi absolutnie kluczowy łącznik, spinający bezpośrednio dwie najważniejsze osie transportowe regionu - autostradę A4 oraz Drogową Trasę Średnicową (DTŚ). Zakończenie tego etapu pozwoli otworzyć drogę do ostatecznego połączenia obu tych tras, co zaplanowano na koniec 2028 roku.

Jak bardzo jest to dla Metropolii ważne widać po największej jej bolączce, jaką jest właśnie trudna komunikacja północ-południe w regionie. Miasta Metropolii powstały na historycznych szlakach wschód-zachód - rzecznych, drogowych i kolejowych. Nawet późniejsze trasy szybkiego ruchu - autostradę A4 i Drogową Trasą Średnicową - poprowadzono na osi wschód-zachód. Dlatego każda nowa droga północ-południe, jak rudzka trasa N-S, jest w naszej Metropolii na wagę złota.

Choć pasażerów czekają ponad dwa tygodnie utrudnień, samorząd podkreśla, że jest to cena za inwestycję, która na długie lata zmieni układ komunikacyjny Rudy Śląskiej, ale też Metropolii. Jeśli harmonogram zostanie dotrzymany, już 31 lipca pociągi wrócą na swoją stałą trasę, a budowa "autostrady Rudy Śląskiej" wejdzie w kolejny etap.


Ruda Śląska
Ruda Śląska w Metropolii

GZM jest pierwszą w Polsce metropolią. Położona jest w woj. śląskim na granicy Śląska i Małopolski, a złożona jest z wielu sąsiadujących ze sobą miejscowości, m.in. Ruda Śląska - dowiedz się więcej!



Najnowsze wiadomości: